środa, 15 maja 2013

Chleb na zakwasie "dla leniwych"


Dawno mnie tu nie było... mam taki czas, podejmuję się masy różnych wyzwań, organizuje, przerabiam, gotuje (czego nie widać na blogu), szukam pracy  itp. Mam troszkę słomiany zapał, robię kilka rzeczy z różnym skutkiem... typowy bliźniak :) ale gotować lubię ciągle i cieszę się, że tu jestem konsekwentnie :)



Minęło już kilka miesięcy od kiedy dostałam słoiczek zakwasu od Ani i karteczkę z własnoręcznie napisanym przepisem.

Jak to chleb? Bez drożdży? Co to jest ten zakwas? I to wyrośnie?  Hm..co ja mam z tym zrobić... Miałem mętlik w głowie, ale postanowiłam spróbować i do dziś próbuję i piekę chleb :-)

Sama kiedyś próbowałam zrobić zakwas z przepisu Liski z White Plate, ale mi nie wyszedł. Myślę, że główną przyczyną niepowodzenia była mąka (typ 2000). Następny zakwas zrobię na mące żytniej typ 720.

Przede mną kolejna próba (mam nadzieję, że teraz się uda), ponieważ swój zakwas rozdałam. Zakwas, który dostałam podobno został zrobiony na podstawie tego przepisu:
http://gotuj.skutecznie.tv/2011/09/jak-zrobic-zakwas-do-pieczenia-chleba/

Tak wyglądał przepis, który dostałam:



Przyznam się szczerze, że nie wiem czemu jest to przepis "dla leniwych" - że taki prosty?

Przepis na chleb na żytnim zakwasie "dla leniwych":

Składniki:
  • 1 kg mąki pszennej "Babuni"
  • 1 kg mąki żytniej (typ 720)
  • 7 szklanek letniej wody (przegotowanej ostudzonej)
  • 1-2 łyżki soli
  • według upodobań: płatki owsiane, pszenne, siemię lniane, słonecznik, kminek, suszone śliwki itp. (ilość po garści lub według upodobań... ja słonecznika daję więcej i płatków - ok. pół szklanki)
  • zakwas ;)
Proponuje na pierwszy raz zmniejszyć liczbę składników a przede wszystkim mąki o połowę :) Bo z ciasta wychodzi duża ilość. Piekę je zazwyczaj w prodiżu. Podaną ilość (2 kg) - wychodzi jeden chleb z prodiża i jeden z foremki keksówki! Jak zmniejszymy o połowę wyjdą nam dwa chlebki (w formach keksówki) lub mały okrągły (jak w prodiżu). 

Zakwas rozrabiamy w 6-7 szklankach wody (jak mniej mąki to mniej wody - musisz wyczuć - można rozrobić np w 3 a potem jak będzie za gęste ciasto dodać więcej). Pamiętaj, że jak mąki pszennej będzie mniej niż żytniej i dodasz jeszcze np. otrębów i płatków - wody trzeba będzie dodać nieco więcej. Dodajesz sól - aby się rozpuściła w wodzie. Nie solę dużo i dodaje tylko łyżkę - ale dla niektórych osób może być wtedy za mało słony. Zawsze lepiej dodać mniej  ;)

Do miski wsypać przesiane mąki i wszystkie ziarnka. Następnie wlać zakwas z wodą i rozrobić. Po wyrobieniu odjąć kawałeczek ciasta na zakwas, który użyjemy w kolejnym chlebie. W oryginalnym przepisie jest inaczej podane: żeby najpierw wyrobić ciasto a potem dodać ziarnka, ale ja uważam, że tak jest o wiele trudniej.

Zakwas w słoiczku powinien stać w lodówce (ja nakładam zakrętkę ale nie zakręcam mocno). Przed pieczeniem można go wyjąć z lodówki i dokarmić mąką żytnią z wodą i odczekać np. z godzinkę, ale to chyba ma znaczenie jak zakwas nie jest "młody". Dokarmiać trzeba zakwas, który długo stoi.

Wyrobione ciasto wkładamy do foremek i odstawiamy w ciepłe miejsce na 10 h. Zimą stawiałam chleb na grzejnik ;) Trochę się naczytałam o pieczeniu chleba - super jak macie gliniany garnek (ja nie mam). Podobno nie powinno się piec chleba w blaszanych formach bo zachodzi jakaś reakcja... Ja wykładam blachy papierem. Część osób odstawia ciasto do tzw. wiklinowych koszyków (ja tak jeszcze nie robiłam). Ten przepis jest najprostszy z możliwych, nie wymaga dużych umiejętności, ale trzeba pilnować czasu - nie można przekroczyć tych 10 h bo może się zakwasić. Ogólnie powinno Wam już rosnąć po 2 godzinach. Dużo jest blogów o pieczeniu chleba. Mój ulubiony to oczywiście blog Liski: http://pracowniawypiekow.blogspot.com

Pieczemy chleb w piekarniku w temperaturze oko 180 - 190 stopni przez 1 godzinę (max 1,5h).
W prodiżu piekę równo 1h i wychodzi idealny z brązową skórką. W piekarniku nie ma takiej ładnej skórki.
Rada: przed pieczeniem spryskaj górę chleba wodą. Po wyjęciu też - skórka nie będzie taka twarda.

Potem wyjmij z formy i ostudź. Przykryj ściereczką, potem włóż do worka. Chleb można mrozić - polecam go wtedy pokroić na mniejsze kawałki i zapakować w worki.

Bez mrożenia zachowa świeżość przez kilka dni. 

Tu kilka zdjęć chlebków które robiłam w różnych odstępach czasu:

Mój pierwszy chleb wyglądał tak:


Chleb z marca:



Chleb z maja:



Zachęcam do robienia swojego pięknie pachnącego, zdrowego chlebka!

Pozdrawiam

Deep


Jest wieczór... w właściwie noc...z kuchni unosi się zapach... ah co to za zapach... z rana zjem świeży chleb z masłem :)








4 komentarze:

  1. Och Depciu, u mnie też niedoczasowy sajgon odbija się na blogu :/
    Chlebki cudowne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eh...ten czas...
      Dziękuję :)

      buziaki :*

      Usuń
  2. Hej, prodiż z grzałką góra dół czy sama góra, bo ja taki mam i obawiam się klęski :) ?

    OdpowiedzUsuń
  3. Kamil ja mam prodiż z pokrywką (i w niej jest grzałka) czyli sama góra. Piekę godzinę i jest ok :D Na koniec pieczenia, dopiero po kilku minutach uchyl lekko wieko. Potem zdejmij i lekko zwilż chleb wodą. Wyjmij chleb z prodiża i poczekaj aż całkiem wystygnie - dopiero potem można go kroić. Powodzenia! Deep

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz komentarz. Dziękuję :)
Please leave a comment. Thank you ;)